Czasem życie daje nam szansę. Nie zawsze wiadomo jak możemy ją wykorzystać, by była wykorzystana w pełni. Ale zawsze ktoś na górze kieruje nami tak, by wszystko było dobrze, bo każde zakończenie powinno mieć happy end. Nawet jeśli go nie widać, i wydaje nam się że szczęście jest tak odległe, jak biegun południowy...
***
Pochodzę z Anglii jednak mieszkam w Paryżu. Pracuję w Disneylandzie . Gram na pianinie oraz wiolonczeli. Nie mam figury modelki, ani twarzy jak w reklamach kosmetyków. Ale lubię siebie i swoje okrąglutkie ciało. Mój tata został w Londynie, nadal nie pogodził się z śmiercią mamy. Jednak ma tam przyjaciół i rodzinę, a ja odwiedzam go kiedy tylko mogę. Jestem raczej introwertyczką. Kocham siedzieć w domu i czytać książki, spoglądając na wieżę Eiffla z mojego okna na poddaszu starej, francuskiej kamienicy.
***
Słońce które dopiero wschodziło, wdzierało się powoli do mojego pokoju. Znowu zasnęłam na oknie. Wstałam nieco obolała i udałam się do łazienki. Załatwiłam się i spięłam włosy. Umyłam ręce i włożyłam do oczy soczewki. Potem poszłam zjeść śniadanie. Zrobiłam sobie szybko muesli z jogurtem i owocami. Po zjedzeniu szybko się ubrałam i opuściłam przytulne mieszkanie. Byłam troszkę spóźniona, ale metrem nie jedzie się długo. Na stacji czekał już na mnie mój pojazd. W wagonie paryskiego metra nie pachnie fiołkami jednakże to najszybszy transport do mojego miejsca pracy. Dojazd faktycznie zajął mi jedynie 15 minut. Przed bramą główną parku zbierał się ogromny tłum. Muszę się przedrzeć do wejścia dla pracowników i szybko się przebrać. Zaczęłam więc przepychać się między zniecierpliwionymi turystami. Niedługo potem stałam już na swoim miejscu pracy, ubrana w swoją błękitną, puszystą suknię mieniącą się na fioletowo, uczesana i umalowana. Tego dnia pogoda była kapryśna. Często słońce znikało za chmurami i zapowiadało się na deszcz. Mimo wszystko musiałam zabawiać dzieci jako księżniczka. Bramy zostały otwarte , a w moją stronę zaczęły ruszać tłumy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz